14 czerwca 2025 r. Dzień Świętości u sióstr Redemptorystek w Bielsku-Białej
2 Kor 5, 14-21; Mt 5, 33-37
Stajemy przy ołtarzu naszego Pana Jezusa Chrystusa, by uczestniczyć w uczcie miłości. Ten związek Eucharystii z miłością jest dla nas jasny i oczywisty. Polega on najpierw na tym, że Eucharystia prowadzi nas do epicentrum miłości, do jej źródła i szczytu, czyli na Golgotę. Eucharystia bowiem uobecnia Golgotę, tu i teraz! W niej uobecnia się chrystusowa miłość do końca (por J 13,1), bo uobecnia się ofiara Chrystusa na krzyżu. Chrystus przelewa swoją Krew za mnie i za wszystkich.
Eucharystia jest więc ucztą miłości, z której można czerpać pełnię miłości i życia. W słowie „uczta” zawiera się wielka hojność. Jesteśmy na uczcie i możemy brać ile chcemy! Pełnię! Doskonale zrozumiała to siostra Faustyna, która modliła się: „Jezu w hostii utajony, moje serce to czuje, chociaż kryją Cię zasłony, Ja wiem, że mnie miłujesz”. Tylko w Eucharystii dostaniemy taką miłość i tylko tu przy ołtarzu nauczymy się takiej miłości. Eucharystia jest prawdziwą szkołą miłości!
Święty Ignacy, biskup Antiochii, definiował nas chrześcijan, jako tych, którzy „żyją według Eucharystii”. Piękne określenie: „chrześcijanin to ktoś, kto żyje według Eucharystii”! Dlatego św. Paweł w Liście do Koryntian przynagla nas, abyśmy „już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nas umarł i zmartwychwstał”. A żyć dla Chrystusa znaczy żyć wedle Jego miłości, pełnić posługę jednania. Tak więc miłując i przebaczając w imieniu Chrystusa spełniamy posłannictwo jakby Boga samego, który przez nas działa we współczesnym świecie.
Nasze życie ma być oparte na miłości i z miłości wypływać. Miłość powinna stanowić dla nas zasadę określającą nasz sposób życia osobistego i wspólnotowego. Poczucie życia wedle miłości to cały zespół wymogów wobec siebie, wobec swoich zachowań i czynów. Rodzi to także zobowiązania i nakłada obowiązki wobec innych. Wszystko, co czynimy dla drugich powinno być czynione wedle tej podstawowej reguły, jaką jest miłość. Dotyczy to także wypowiadanych słów i czynionych gestów. Słowa i gesty wyrażają nasz stosunek do bliźnich, z którymi się spotykamy. Poprzez nie wyrażamy naszą miłość lub jej brak. O tym przypomina nam co dopiero odczytana Ewangelia: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi»” (Mt 5, 37).
W zeszłym roku o tej właśnie porze uczestniczyliśmy w naszym rajdzie do Górek Wielkich. Podczas tego spotkania odwiedziliśmy grób Zofii Kossak-Szczuckiej i na jej grobie zobaczyliśmy wyryte w kamieniu te same słowa: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie”. Słowa te przypominają nam mimo woli ósme przykazanie Dekalogu “Nie mów fałszywego świadectwa”. Tym przykazaniem Bóg Przymierza zobowiązuje nas do życia w prawdzie. Prawda jest dobrem, a kłamstwo, fałsz, zakłamanie jest złem.
Niewiele daje powoływanie się na to, że jesteśmy ludźmi wierzącymi, jeśli nasze słowo wypowiadane będzie spętane egocentryzmem, kłamstwem, podstępem, może nawet nienawiścią lub pogardą dla innych. Niewielki będzie pożytek z mówienia i pisania, jeśli słowo będzie używane nie po to, aby szukać prawdy, wyrażać prawdę i dzielić się nią. Wielki zamęt wprowadza człowiek w ludzki świat, jeśli prawdę próbuje oddać na służbę kłamstwa. Wielu ludziom trudniej wtedy rozpoznać, że ten świat jest Boży i że żyją w nim ludzie, którzy nazywają się chrześcijanami, których wyróżnia i określa miłość.
Jeśli nasze życie ma być na miarę świadectwa to trzeba przywrócić niezastąpione niczym miejsce cnocie prawdomówności. Trzeba, by ona kształtowała życie rodzin, środowisk, społeczeństwa, środków przekazu, kultury, polityki i ekonomii. Na nas ludziach wierzących spoczywa szczególna odpowiedzialność za słowa, które się wypowiada, bo one mają moc świadectwa: albo świadczą o prawdzie, albo są jej zaprzeczeniem. Zwróćmy uwagę na otaczającą nas rzeczywistość społeczno-religijną. Jest ona targowiskiem wielkiej nieprawdy, kłamstwa i kalumnii. Rzuca się oszczerstwa i to publicznie, a potem ucieka się w prywatność.
„Kiedy plotkujemy, popełniamy czyn podobny do morderstwa, ponieważ – jak przypomina nam Papież – nie zabija się tylko bronią, ale można zabić również językiem. Musimy zdać sobie sprawę, że dzisiaj «plotkowanie» jest sportem światowym, uprawianym we wszystkich środowiskach, także w Kościele. Obmowa, plotki i kalumnie, to nic innego jak rzucane bomby na niewinnych ludzi. Dlatego tak ważna jest czujność nad językiem. „Słowa mogą dawać życie lub śmierć, słowa mogą być murami lub mostami, gestami czułości lub śmiercionośnymi nabojami“.
Chrystus był bardzo na to wrażliwy. Chrystus bardzo nas przestrzegał przed tym. “Nie sądźcie, ażebyście nie byli sądzeni”. Przecież wiemy, że istnieje chociażby taka zwyczajna, potoczna obmowa. Istnieją różne formy zniesławiania człowieka, czasem typu propagandy szeptanej, a czasem bardzo jawne. Istnieje także oszczerstwo, kiedy mówi się o człowieku drugim źle i nieprawdę. To jest szczególna postać niszczenia prawdy, szczególna postać przekraczania tego przykazania, które zobowiązuje nas do dawania świadectwa. Chrystus zobowiązał uczniów do dawania świadectwa: “Będziecie moimi świadkami”.
Człowiek jest wolny, człowiek jest wolny także, ażeby mówić nieprawdę. Ale nie jest naprawdę wolny, jeżeli nie mówi prawdy. Chrystus daje na to jasną odpowiedź: “Prawda was wyzwoli”. Życie ludzkie jest więc także dążeniem do wolności przez prawdę. To jest bardzo ważne w epoce, którą przeżywamy. Bo zachłystujemy się wolnością, wolnością słowa i różnymi innymi wolnościami, które z tym się wiążą. Ale równocześnie zapominamy o tym wymiarze podstawowym, że nie ma prawdziwej wolności bez prawdy. Tylko prawda czyni wolnymi.
Tej prawdy uczą nas święci. Tego uczy nas dzisiaj błogosławiona Maria Celeste Crostarosa (1696-1755) włoska mistyczka żyjąca w XVIII wieku, założycielka kontemplacyjnego Zakonu Najświętszego Odkupiciela znanego pod nazwą Sióstr Redemptorystek (1731), które nas dzisiaj i nie tylko dzisiaj goszczą. Jesteśmy im wdzięczni za wspieranie nas i towarzyszenie nam swoją modlitwą popartą wyrzeczeniem i postem. Cenimy sobie ten wielki dar i za niego dzisiaj dziękujemy. I prosimy o kontynuację, bo modlitwy potrzebujemy.
Bł. Matka Ceiesta od młodości doświadczyła mocnego wezwania do świętości i mistycznego zjednoczenia z Chrystusem, wymagającym Oblubieńcem i poszukiwała zawsze radykalizmu na drodze konsekracji zakonnej. Eucharystia, przebite Serce Zbawiciela i nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny stanowiły stałe centrum jej duchowości. Doznane upokorzenia nie zniechęcały jej, lecz utwierdzały ją w przekonaniu, by przylgnąć do Bożego planu. Miała także dary nadprzyrodzone i mistyczne doświadczenia, które sprawiły – według jej autobiograficznego świadectwa – że doświadczała „błogosławionej szczęśliwości” i wielkiej „słodyczy”. Jej postawa charakteryzuje się jasnym i spójnym świadectwem życia konsekrowanego, naśladowaniem Jezusa ukrzyżowanego w doświadczeniu rad ewangelicznych. Jest „silną kobietą” na miarę biblijnych niewiast, mistyczką o wielkim znaczeniu.
Skoro jesteśmy w Szkole Świętości, to zapytajmy o to, co błogosławiona Matka Celeste Crostarosa podpowiada nam dzisiaj dążącym do świętości? Powtarza nam zachętę Jezusa: „Bądźcie doskonali jak Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48). Jest to zaproszenie do życia świętego i to zaproszenie jest skierowane do nas wszystkich. W związku z tym zapytajmy: jak to zrobić?
Z pomocą przychodzi nam ks. kard. Angelo Amato, który w homilii podczas jej beatyfikacji 8 czerwca 2016 w Foggi zauważył, że w swoich regułach bł. Matka Celesta proponuje dziewięć rad życia chrześcijańskiego. Liczba dziewięć nawiązuje do dziewięciu miesięcy życia istoty ludzkiej w łonie matki. Dziewięć reguł służy więc odnowie naszego życia, aby zmartwychwstać w dobru. A są nimi: miłość wzajemna, ubóstwo, czystość, posłuszeństwo, pokora, skupienie, modlitwa, umartwienie i miłość do Krzyża. To ewangeliczne nauczanie jest w stanie zapewnić nam wszystkim wysoką jakość ludzkiego i ewangelicznego życia, które będzie dla nas drogą do świętości.
„Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby ludzie widząc wasze dobre uczynki, chwalili Ojca, który jest w niebie” (Mt 5,16), powie Pan. A święty Paweł dopowie: „Nikt z nas nie żyje dla siebie i nikt nie umiera dla siebie” (Rz 14,7). „Miarą świętości, pisze papież Franciszek, jest to, jak wiele jest w naszym życiu z Chrystusa, oraz na ile, mocą Ducha Świętego, kształtujemy nasze życie na podobieństwo Jego życia”.
I papież dodaje: „świętość, to przeżywanie w zjednoczeniu z Nim tajemnic swojego życia. Polega ona na złączeniu się ze śmiercią i zmartwychwstaniem Pana w sposób wyjątkowy i osobisty, w nieustannym umieraniu i powstawaniu z martwych wraz z Nim. Może ona jednak oznaczać również odtwarzanie w swoim życiu różnych aspektów ziemskiego życia Jezusa: Jego życia ukrytego, życia wspólnotowego, Jego bliskości względem ostatnich, Jego ubóstwa oraz innych przejawów Jego dawania siebie ze względu na miłość”.
Ufni w wstawiennictwo i umocnieni świadectwem błogosławionej Matki Marii Celeste, przyzywając jej orędownictwa prosimy, aby nam tutaj zgromadzonym i wszystkim członkom Akcji Katolickiej wyprosiła dar spotkania Chrystusa w miłosierdziu Kościoła, w radości braterskiej komunii, w miłości do ubogich i cierpiących, abyśmy wszyscy spotkali się zjednoczeni w domu naszego Ojca. Amen.
